Czy się udało?

Kasa na OKO! Jak skończyła się drama ze SWIFT-em i ile już zarobiłem?

Uff… możecie już puścić kciuki! Przelewowa telenowela z Revolutem i mBankiem w rolach głównych oficjalnie dobiegła końca.

Jeśli czytaliście mój poprzedni wpis, wiecie, że start mojego eksperymentu z kwotą 42 500 zł stanął pod znakiem zapytania, gdy Revolut niespodziewanie wysłał moje oszczędności międzynarodowym systemem SWIFT. Kasa wisiała w cyberprzestrzeni, a na moim nowym koncie w ING świeciło smutne zero.

Jak ta historia skończyła się w praktyce?

19 maja – Dzień przełomu

Nerwy były, nie będę ukrywać. Sprawdzanie porannych sesji Elixir weszło mi w krew mocniej niż poranna kawa. Na szczęście czarny scenariusz o wielotygodniowym zagubieniu środków się nie spełnił.

19 maja pieniądze ostatecznie wylądowały na moim koncie w mBanku, skąd ekspresowo, zwykłym przelewem krajowym, przetransferowałem całe 42 500 zł do ING Banku Śląskiego.

Nie czekałem ani sekundy. Gdy tylko system zaksięgował środki na koncie osobistym, od razu zleciłem transfer na Otwarte Konto Oszczędnościowe (OKO). Od tamtej minuty moje oszczędności oficjalnie zaczęły pracować na obiecane promocyjne 5,5%. Licznik zysków bije!

Ile dokładnie zarabiam każdego dnia?

Skoro umówiliśmy się na pełną transparentność, zróbmy szybkie wyliczenie z mojego Excela. Ile realnie przynosi mi trzymanie 42 500 zł na koncie 5,5% w ING?

  • Zysk roczny brutto: 42 500 zł×5,5%=2 337,50 zł
  • Zysk roczny netto (po odliczeniu 19% podatku Belki): ≈1 893,37 zł
  • Zysk miesięczny netto: ≈157,78 zł

Oznacza to, że każdego miesiąca moje konto puchnie o ponad 150 zł na czysto, a każdego dnia bank dopisuje mi do paska zysków około 5,18 zł.

Może dla kogoś 5 złotych dziennie to niewiele. Ale dla mnie to świadomość, że kiedy ja śpię, pracuję albo piję kawę, system bankowy legalnie oddaje mi to, co moje. W mBanku, na standardowym koncie, te pieniądze leżałyby odłogiem, zarabiając równe 0 zł.

Co teraz? Czas na plan działania pod 700 zł premii!

Samo leniwe leżenie kasy na procencie to dopiero połowa sukcesu. Pamiętacie, że poluję na 700 zł czystej gotówki w premiach od ING? Bank nie da mi ich za piękne oczy – muszę precyzyjnie spełnić ich warunki, żeby nie dać urzędnikom żadnego pretekstu do zablokowania nagrody.

Moja strategia na najbliższe tygodnie wygląda następująco:

  1. Logowanie do aplikacji: Muszę zalogować się do aplikacji Moje ING min. 3 razy w trakcie trwania promocji (odhaczone w pierwszy dzień, ale korzystam z niej codziennie).
  2. Płatności bezgotówkowe: Muszę wykonać min. 15 transakcji bezgotówkowych (kartą lub BLIK-iem). Nie zamierzam kupować rzeczy na siłę – po prostu przy kasie w dyskoncie spożywczym zacząłem płacić nową, lwią kartą z ING za codzienne zakupy. 15 płatności pęknie w mgnieniu oka.
  3. Wpływ na konto: W czerwcu z mBanku wyjdzie moje pierwsze, zaplanowane stałe zlecenie na 3 000 zł, które zasili konto w ING i spełni warunek regularnego wpływu.

Maszyna ruszyła, pierwsza bitwa wygrana, a kapitał pracuje na pełnych obrotach. W kolejnym wpisie podsumuję dla Was pierwszy miesiąc – pokażę realny screen z odsetkami, które dopisał mi bank, oraz zamelduję, czy warunki pod premię 700 zł zostały w 100% zaliczone.

Dzięki, że jesteście ze mną w tym eksperymencie. A jak tam Wasze konta oszczędnościowe? Pracują, czy zarastają kurzem na 0%? 😉

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry