Co dalej?

Pierwsza stówa na koncie i podatek Belki w akcji. Jak ING rozlicza obiecane 5,5%?

Czas na pierwszy, duży raport z frontu! Od mojego wielkiego transferu 42 500 zł minęło już trochę czasu i machina promocyjna ING oficjalnie zaczęła wypluwać pierwsze owoce.

Jeśli ktoś z Was myślał, że promocje bankowe to tylko obietnice na papierze, to dzisiaj mam dla Was twardy, finansowy dowód.

Oto co wydarzyło się na moim koncie w ostatnich dniach:

1. Pierwszy zysk: 100 zł wpada na konto!

Zaczynamy od czystej gotówki. Spełniłem wszystkie warunki programu polecającego ING (podstawowe płatności nową kartą i logowanie do aplikacji). Bank nie zwlekał – na moje konto osobiste wpłynęło właśnie równe 100 zł premii! To pierwsza transza z obiecanej puli 700 zł. Przeznaczenie tej stówy? Zgodnie z duchem bloga: zasili pulę oszczędnościową i będzie na niej pracować na kolejne odsetki.

2. Dostałem pierwsze odsetki… i dopadł mnie podatek Belki

Koniec miesiąca przyniósł też pierwsze oficjalne podsumowanie na Otwartym Koncie Oszczędnościowym (OKO). Bank przesłał mi rozliczenie i na moje konto wpłynęły pierwsze odsetki.

I tutaj ważna lekcja edukacyjna, którą musicie zapamiętać: Banki w Polsce wypłacają odsetki już PO potrąceniu 19% podatku Belki. Nie musicie sami biegać do urzędu skarbowego ani wpisywać tego do rocznego PIT-u. Bank działa jako urzędnik – sam zabiera państwu co jego, a Wam przelewa czysty zysk „na rękę”.

Jednak gdy spojrzałem na kwotę tych pierwszych odsetek, ktoś nieświadomy mógłby się mocno zdziwić… dlaczego jest ich tak mało? I tu przechodzimy do najważniejszego mechanizmu ING.

3. Sprytny mechanizm ING: Dlaczego dostałem tylko 0,8%? (Bez paniki!)

Jeśli założycie konto oszczędnościowe w ING skuszeni reklamą „5,5%”, możecie przeżyć lekki szok po pierwszym miesiącu. Moje pierwsze odsetki zostały naliczone według standardowej stawki, która wynosi zaledwie 0,8% w skali roku.

Czy bank mnie oszukał? Czy drobny druczek mnie wykończył? Absolutnie nie!

To w pełni legalny i celowy zabieg ING, o którym rzadko mówi się głośno w reklamach. System działa tak:

  1. W trakcie trwania 3-miesięcznej promocji, na koniec każdego miesiąca bank nalicza i wypłaca Ci odsetki standardowe (czyli 0,8%).
  2. Ty w tym czasie spokojnie spełniasz warunki (płatności kartą/BLIK-iem, które już mam odhaczone).
  3. Dopiero po zakończeniu całego okresu promocyjnego (po 3 miesiącach), ING robi wielkie podsumowanie i wypłaca na Twoje konto potężne WYRÓWNANIE – czyli dopłatę różnicy między 0,8% a obiecanym 5,5% za cały ten czas.

Dla mnie to genialna wiadomość. Oznacza to, że za kilkadziesiąt dni na moje konto wpadnie jeden duży, tłusty przelew z wyrównaniem odsetkowym za pełne 90 dni trzymania moich tysięcy na procencie. Już nie mogę się doczekać, żeby wrzucić Wam tu screena z tej operacji!

Co dalej? Ostatni krok przed wielką wypłatą

Do pełnego domknięcia pierwszego etapu promocji został mi już tylko jeden warunek: zapewnienie wpływu na konto.

Moje stałe zlecenie z mBanku na kwotę 3 000 zł zostało już ustawione i lada moment te pieniądze zasilą moje konto w ING. Gdy to się stanie, wszystkie ptaszki w systemie weryfikacji banku będą świecić na zielono.

Pierwsza stówa zabezpieczona, podatek zapłacony, warunki oszczędnościowe spełnione, a kapitał rośnie.

A jak to wygląda u Was? Sprawdzacie co miesiąc, ile bank potrąca Wam podatku Belki od oszczędności? Czy wiedzieliście o systemie „wyrównania” w ING, czy dalibyście się nabrać, że bank obniżył Wam procent? Piszcie w komentarzach! 🚀

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry